Czesław Michniewicz zwolniony – kolejna porażka systemu zarządzania

fot. Legia.com

Czy jest jakakolwiek nadzieja na ustabilizowanie sytuacji?

Krótki powrót do przeszłości

Czesław Michniewicz został zwolniony z Legii Warszawa na początku poprzedniego tygodnia. W niniejszym artykule nie skupię się jednak na samym wydarzeniu związanym z rozstaniem się stołecznego klubu ze swoim dotychczasowym szkoleniowcem. Wręcz przeciwnie – zamierzam rozszerzyć jego tematykę do całego zjawiska, jakim jest ciągłe wymienianie trenerów w polskiej lidze.

Dwa „samobóje”

Na początek należy zaznaczyć, że Czesław Michniewicz nie jest jedynym trenerem, którego zwolniono w ciągu ostatnich dni. Drugim szkoleniowcem, który stracił pracę jest Piotr Tworek – były szkoleniowiec Warty Poznań. Ten przypadek omówił dość szeroko Krzysztof Stanowski na antenie Kanału Sportowego.

Analiza taktyczna

Jego słowa dotyczące osiągnięć Warty za kadencji Piotra Tworka można spokojnie przełożyć również na to, co stało się w Legii Warszawa. Trener, który dał zespołowi spokój i harmonię, który bił się z nimi o wiele ważnych celów i który zapewnił mentalny spokój piłkarzom oraz kibicom został pozbawiony możliwości dalszego budowania swojej pozycji, gdy tylko przyszedł pierwszy gorszy moment.

Dokładnie to samo stało się w przypadku Piotra Tworka. Niestety, ale obecnie wygląda to tak, że nie można popełnić ani jednego błędu, bo zaraz można bać się o swoją posadę. Nawet, jeśli uda Ci się wypracować możliwość rywalizacji o najwyższe cele w lidze, zdobyć mistrzostwo, awans, otrzeć się o europejskie puchary – to wszystko nie ma znaczenia – masz robić to zawsze.

Konkluzje i wnioski

To na pewno nie jest normalne. Zresztą, problem jest o wiele bardziej złożony i głębszy. No bo jak przy takim modelu zarządzania polski futbol ma się stawać silniejszy? Pomijam tu kwestie drużyn młodzieżowych i szkolenia, które również mogą cierpieć z tego samego powodu. Nie ma środków idealnych. Żaden trener nie będzie w stanie zapewnić wszystkiego od razu i to jeszcze z utrzymaniem ciągłości.

Tak nigdy nie było, nie ma i najpewniej nie będzie. Nawet na zachodzie Europy – jakby nie spojrzeć – zwykle jest tak, że dojście do finału Ligi Mistrzów, okupuje się zazwyczaj przegraną na przykład w krajowym pucharze. Dobrze widać to choćby w Hiszpanii. Być może ten przykład został zdjęty ze zbyt wysokiej jak na nasze standardy półki, ale jednocześnie obrazuje on pewien proces.

Ten proces zawsze dokonuje się stopniowo. Zawsze. Ale na ten fakt jakoś nie zwraca się u nas większej uwagi. Jeśli nie zmieni się podejścia do trenerów – ich zatrudniania i zwalniania – nie uzyskamy żadnych korzystnych wyników. Tak to niestety wygląda.

Krzysztof Kierkowski.

Translate »